Mają nietypowe hobby: dokumentują przemyskie inwestycje

od lewej Marcin Wachol, Grzegorz Kość, Sylwester DomagalskiPrzez wiele lat przemyślanie z zazdrością spoglądali na inwestycje w Rzeszowie. Teraz cieszą się, bo widzą, jak w Przemyślu uwijają się ekipy budowlane. Grupa młodych mieszkańców założyła nawet stronę internetową Forum Rozwoju Przemyśla.

Od czasu utraty statusu miasta wojewódzkiego w 1999 r., Przemyśl systematycznie tracił na znaczeniu. Upadały kolejne urzędy i instytucje, a pracujący w nich ludzie do pracy zaczęli dojeżdżać do Rzeszowa. W Przemyślu nie działo się nic. Najbardziej brakowało dużych sklepów, nowoczesnych galerii handlowych.

- Wycieczki do Rzeszowa stały się ulubionym sposobem spędzaniem wolnego czasu przez sporą część przemyślan. Sporą, bo wystarczyło popatrzeć na tablice rejestracyjne samochodów stojących na parkingu przed rzeszowskimi hipermarketami i multikinem. Nawet jedna trzecia była przemyskich – mówi Witek.

Pierwsze jaskółki galerii

Ze trzy lata temu w Przemyślu pojawiły się pierwsze plany uruchomienia galerii handlowych. Radni niemal na każdej sesji zajmowali się zmianami kolejnych części Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego a firmy ogłaszały swoje zamierzenia.

Pierwsze były Galeria Przemyśla, która miała powstać na Pl. Pileckiego, obok ul. Jagiellońskiej i Galeria Cegielnia, reklamowana jako największa w Podkarpackiem. Miała stanąć przy ul. Słowackiego. Cegielnia miała jeszcze jeden walor, który niemal powalił przemyślan, zwłaszcza młodszych, na kolana. Zapowiadano, że powstanie tutaj wielosalowe kino. Lepsze od rzeszowskiego.

- Narobili tylko smaku i nawet nie wbili łopaty na placu budowy. Przemyślanie poczuli się zawiedzeni i tłumaczyli sobie, że sprawy potoczyły się jak to zwykle w Przemyślu – twierdzi Witek.

Tymczasem na horyzoncie pojawił się inny inwestor. P.A. Nova ogłosiła plany budowy Galerii Sanowej, u zbiegu ulic Sanowej, Rzeźniczej i Przekopanej, i szybko zabrała się do pracy. Budowa jest w trakcie, jej zakończenie zaplanowano na jesień przyszłego roku.

Najpierw ogłoszono, że w Sanowej powstanie multikino. Niedawno podano komunikat, że jednak z niego zrezygnowano. Ale i tak wizja kilkudziesięciu sklepów w jednym miejscu działa na wyobraźnię.

Tesco chce być centrum miłego spędzania wolnego czasu

Tymczasem był to dopiero przedsmak. Bo nieoczekiwanie nowe centrum handlowe Przemyśla zaczęło wyrastać po obu stronach ul. Lwowskiej. To wylotówka w kierunku polsko – ukraińskiego przejścia granicznego w Medyce.
A wśród przemyślan zawrzało, zwłaszcza na forach internetowych. Tesco, Castorama, Media Markt, Mayland. Brzmiało tak, że malkontenci mówili, że to plotki i nikt przy zdrowych zmysłach z tych firm nie zainwestuje w Przemyślu.

- Za małe miasto, za biedne. Kto u nich będzie kupował? – pesymiści próbowali przekonać do swoich racji.
Tym razem prace na budowach przy ul. Lwowskiej poszły szybciej niż przy Galerii Sanowej. Pierwszy w Przemyślu, sieciowy hipermarket budowlano – ogrodniczy, czyli Castorama, otworzył swoje podwoje w połowie września.

Jeszcze przemyślanie nie zdążyli się do niego przyzwyczaić, a po drugiej stronie Lwowskiej wyrosło Tesco. Otwarcie 15 października.

To z kolei pierwszy hipermarket spożywczy w Przemyślu i pierwsza galeria handlowa z prawdziwego zdarzenia. Oprócz głównego sklepu będzie tam kilkanaście mniejszych sklepików i punktów usługowych.

- Klienci będą mogli skorzystać z szerokiego zaplecza usługowo – rozrywkowego. Dzięki temu nowa galeria stanie się również dobrym miejscem do spędzania wolnego czasu – twierdzi Michał Kubajek, rzecznik sieci Tesco Polska.

W internecie założyli stronę o inwestycjach

Nowy hipermarket będzie pierwszym w mieście dużym sklepem otwartym przez całą dobę przez 7 dni w tygodniu. Z wyjątkiem kilkunastu dni w roku, w których ustawa nakazuje zamknięcie dużych sklepów.

W nowym sklepie pracę znalazło 200 osób. Są to mieszkańcy Przemyśla i najbliższych miejscowości.

Media Markt nie chce zbyt długo pozostawać w tyle. Powstanie tuż obok Castoramy. Już jest postawiona stalowa konstrukcja.

Już niebawem Lwowska zmieni się w wielkie centrum handlowe Przemyśla. Już teraz jest tam spory ruch, a zapewne będzie jeszcze większy. Dlatego, na skrzyżowaniu z ulicami Batorego i Trentowskiego powstanie rondo.
To dość dziwne w dzisiejszych czasach, ale będzie to pierwsze rondo w Przemyślu.

Do tego doszło otwarcie w ostatnich latach kilku mniejszych supermaketów sieci Tesco, Lidl i Biedronka.

Znowu zagotowało się na forach internetowych. Przemyślanie generalnie ciszą się z nowych inwestycji. Na razie wprawdzie tylko handlowych, ale liczą, że te, świadczące o dobrym klimacie w mieście, przyciągną inne.

Na jednym z prywatnych forów zaczęła działać prężna grupka młodych ludzi. Godzinami ślęczą w internecie, na witrynach różnych inwestorów. Jeżdżą po placach budów, fotografują, filmują a potem dzielą się wiedzą z innymi internautami.

Z czasem tematów było tyle, że postanowili otworzyć własną witrynę. Nazwali ją Forum Rozwoju Przemyśla.

– W naszym mieście jest wiele pozytywów, które warto pokazać innym – mówią założyciele FRP.

- Piszemy do firm budujących nowe sklepy i inne obiekty, pytamy o różne szczegóły i takimi potwierdzonymi informacjami dzielimy się z innymi internautami – opowiada Sylwester Domagalski.

Forum Rozwoju Przemyśla to inicjatywa kilku osób. Dwudziestokilkulatkowe. Większość mieszka w Przemyślu, część pracuje, inni się uczą. Niektórzy wyjechali na studia do innych miast, ale zaręczają, że po skończeniu nauki wrócą do swojego miasta.

- W ostatnim czasie w Przemyślu pojawia się coraz więcej inwestycji, publicznych i prywatnych. A do tej pory nie było specjalnej strony poświęconej tym sprawom. Stąd nasza inicjatywa – mówi Grzegorz Kość.

Na przekór malkontentom

- Chcemy też działać na przekór malkontentom, którzy twierdzą, że w naszym mieście nic nie da się zrobić – dorzuca Marcin Wachol.

- Denerwują nas stereotypy o Przemyślu, że nic się tutaj nie dzieje, że nie warto nic organizować albo choćby to, że firmy niepotrzebnie budują duże sklepy, bo i tak nikt nie będzie w nich kupować – mówi Grzegorz.

To ostatnie oburza ich najbardziej. Malkontenci najpierw mówili, że w Przemyślu to żadna firma nie zechce wybudować nic więcej, poza osiedlowym supermarketem. Jak w końcu zaczęły powstawać większe sklepy, to malkontenci zmienili front. Teraz ich "linią obrony”, a zasadzie "linią ataku” jest to, że przemyślanie to biedny naród i w dużych sklepach nikt nie będzie kupował.

- Przecież w tych firmach handlowych nie pracują idioci. Przed budową na pewno robili badania i wyszło im, że w Przemyślu warto wybudować hipermarket – tłumaczą przemyślanie.

Nie są "niepoprawnymi optymistami” i twierdzą, że ich celem nie jest jedynie chwalenie wszelkich działań. Będą proponować własne rozwiązania i krytykować to, co im się nie podoba. Do konstruktywnej krytyki będą zachęcać innych internautów.